środa, 14 czerwca 2017

Adiós muchachos - Daniel Chawarria


Miałam nadzieję na coś lekkiego. Coś, co pozwoli mi śmiać się do łez. Co dostałam po lekturze Adiós Muchachos ? Czy dałam się uwieść pięknej Alicji, która jako sposób na życie wybrała bycie rowerową dziwką ?
Przekonajcie się sami. Zapraszam na recenzję.



  „Adiós muchachos” trafiło w moje ręce przy okazji zamawiania książek z księgarni internetowej. Do okrągłej sumy brakowało mi parę złotych, a że akurat ta pozycja mignęła mi wcześniej przed oczami, to postanowiłam, że się skuszę. Czy to był dobry pomysł? Zdecydowanie NIE!
Czytając „Adiós muchachos”, zastanawiałam się, co to jest i czy aby na pewno mogę to nazwać książką? Chyba pierwszy raz coś wywołało we mnie tak... krytyczne uczucia. Podczas lektury miałam wrażenie, jakby autor próbował upchnąć wszystko na siłę, tak by jego dzieło wpasowało się w, jak najwięcej kategorii i spodobało jak największej ilości osób, a przy tym poszedł po jak najmniejszej linii oporu. Przez ten „zabieg” trzy czwarte książki było dla mnie jednym wielkim »pomieszaniem z poplątaniem« i dopiero pod koniec książki byłam w stanie przyswoić to, o co w tym wszystkim chodziło.

Styl pisania autora nie przypadł mi do gustu. Nie potrafię znaleźć żadnego plusa, a to dziwne, bo zawsze jest chociaż jeden mały plusik. Dialogi między bohaterami wydawały mi się tak bezosobowe, że czytanie składu parówek wydaje się zajęciem bardziej emocjonującym... i dynamicznym niż to, co zostało nam „ofiarowane” w „Adiós muchachos". Tak samo ciekawe były opisy scen erotycznych — o ile można je tak nazwać. Zastanawiam się, czy to naprawdę miało działać na psychikę czytelnika. Dla mnie było to co najmniej żenujące.

Zresztą sami bohaterowie też na kolana mnie nie powalili.
Alicja — niby taka wygadana, potrafi owinąć sobie wokół palca każdego faceta... Dla mnie była płytka i pusta i to nie dlatego, że postanowiła zarabiać w taki, a nie inny sposób. Bardziej drażniło mnie jej zachowanie. To jak bardzo rzeczowo podchodziła do siebie i do wszystkiego wokół. To jak się wypowiadała oraz to jak się wpakowała w problemy z Victorem.
No właśnie. Victor King. Kolejne beznadziejne zero tej historii. Zarozumiały pajac, który myśli, że z kasą przy tyłku jest bogiem... W sumie to nie dziwię się, że dogadał się z Alicją. W końcu mia ł to, co la niej było najważniejsze. PIENIĄDZE... i nawet trup nie jest w stanie przeszkodzić im w zdobyciu tego, co pragną.
Co do reszty bohaterów wypowiadać się nie będę. Czemu? Bo nie wiem nic na ich temat. Zero! Podczas „Adiós muchachos” gubiła się tak, że nie mogłam określić kto, jest kim, kto się czym zajmuje ani kto jak wygląda. Nawet przy poszczególnych rozdziałach jest ciężko połapać się, kto teraz się wypowiada.

Podsumowując:
Spodziewałam się czegoś w rodzaju komedii ze śmiałymi scenami erotycznymi i przeplecionymi wątkami kryminalnymi/sensacyjnymi, a dostałam gniot. Dawno tak nie żałowałam, że przeczytałam książkę, ale niestety „Adiós muchachos” zmarnowało tylko mój czas.


18 komentarzy:

  1. Sam tytuł książki nie zachęca ;) zreszta nie ma czego sie spodziewać po pozycji która od kilku lat sprzedawana jest za pare groszy. Tez sie kiedyś skusilam wiec wiem co czujesz. Mi jednak nawet nie udało sie dobrnąć do końca . Blog będę i obserwować i zapraszam do mnie na konkursy i recenzje ;)
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta cena mnie skusiła. Niby wiedziałam, że nic specjalnego z tego nie będzie. Takie czytadełko. No ale jednak tak niskiego poziomu się nie spodziewałam.

      PS. Zobacz cenę w empiku wersji w miękkiej okładce :O. Byłam w szoku. Chociaż wiem, że tam jest z reguły najdrożej to mimo wszystko nie spodziewałam się takiej ceny.

      Usuń
  2. I tak raczej nie sięgam po tego typu książki, ale po Twojej recenzji wiem, że tę będę omijać szerokim łukiem. Niewiele rzeczy drażni mnie tak, jak chaos w fabule i beznadziejni bohaterowie :/
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że następna książka okaże się lepszym wyborem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Im szerszy łuk tym lepiej - w tym przypadku.

      Usuń
  3. Kiedyś gdzieś mignęla mi ta ksiśżka. Myślałam że to może zabawne perypetie jakiejś dziewczyny. Jednak nie czytalam nigdy o czym ona jest. Już wiem ale raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobne nadzieje. Niestety wyszło kiepsko.

      Usuń
  4. Mnie rowniez niezachecila choc Twoj opis bardzo fajny 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam, jak pracowałam w Empiku i pierwszy raz zobaczyłam tę książkę. Pomyślałam sobie wtedy, że autor pewnie nie powalił treścią, więc chociaż okładką chciał ściągnąć do siebie. Nie jestem więc zaskoczona Twoją oceną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Okładka chyba w największym stopniu przyciąga do siebie facetów i "o dziwo" większości męskiej społeczności, która miała okazję przeczytać tą książkę, podobało się :O

      Usuń
  6. Krytyczne recenzje to ostatnio rzadkość na blogach, a szkoda, bo dzięki nim można oszczędzić i czas i pieniądze. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zauważyłam, a przecież najważniejsze by recenzja była szczera i oddawała nasze odczucia na temat książki.

      Usuń
  7. Zdanie nam bardzo podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam rodzaj komedii z nutką erotyzmu, bo fajne się to czyta i jest taka odrobina napięcia...ale po twojej recenzji czuję, że nie sięgnę po ten tytuł i to dobrze ze nie przeczytałam jakieś zachwalającej recenzji w sieci po czym miałabym się kompletnie zawieść. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ten tytuł ani trochę nie potrafi się wpisać w takie klimaty.

      Usuń
  9. Dobrze wiedzieć, co należy omijać szerokim łukiem. Prawda jest taka, że nie zawsze i nie wszystko się nam podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Teraz wiem, że po twórczość tego Pana więcej już nie będę sięgać.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...